[ Ten wywiad powstał w ramach projektu uczniów klas czwartych z SP6 pn. „Znam historię swojej rodziny”, realizowanego od 24 X 2016 do 1 XII 2016 r. Pytania do wywiadu z najstarszymi członkami rodziny, którzy przybyli do Braniewa lub jego okolic niedługo po zakończeniu II wojny światowej lub urodzili się później, ale znają rodzinne historie, zostały przygotowane przez dzieci zainteresowane tym działaniem na zajęciach dodatkowych z języka polskiego. Potem uczniowie przeprowadzili i nagrali te wywiady w swoich domach… Ostateczny kształt audycjom nadał Oskar Wachek z VIc. ]

1/ Witacz: 

(dzwoneczek)  Halo! Halo! Tu Radio 6!  (dzwoneczek)

2/ Prababcia Tereska:

- Mów, o co ci chodzi…

2/ Kuba:

- No bo w szkole mamy takieee…

3/ Prababcia Tereska:

- Dobra, to tego tylko, ....o co ci chodzi?

4/ Kuba:

- Aaa, pytania mam mówić?

5/ Prababcia Tereska:

- No, no, no, o co ci chodzi?

6/ Kuba:                                                                                       

- Eee, Babciu, gdzie dokładnie mieszkała Twoja rodzina w czasie lub po II wojnie światowej?

7/ Prababcia Tereska:

- W czasie wojny to tylko ja już miałam matkę, tylko matkę miałam. I mieszkaliśmy… Niemcy nas przerzucali…, mieszkaliśmy na Szewcach, ze Szewc do Rudzka Małego, tam tak rok czasu i z Rudzka Małego na Lisionki…, i później znowu Niemcy nas zabrali z powrotem do Rudzka, a z Rudzka przyszli na Szewce i tam skończyłam. A dopiero ze Szewc tu później  przyjechaliśmy (…)  za Włocławkiem, koło Piotrkowa Kujawskiego…

7/ Kuba:

- Dlaczego postanowiłaś opuścić rodzinne strony? Przed czym uciekaliście? Czego się obawialiście?

8/ Prababcia Tereska:

- Przed niczym nie uciekaliśmy, niczego się nie baliśmy. Tylko to była komuna tak zwana. I dziadziuś był, bo… chodziło o robotę. U nas nie było roboty, tylko trzeba było chodzić do gospodarzy i zaaasuuuwać! Od gospodarzy się szło tak do dnia, a wracało się późnym wieczorem i to nie wszystkim, to tak pasowało. I dziadziuś (…) ale to wiesz, już jak się ożeniliśmy, no to dziadziuś pracował w Przybranowie, to też tam za Piotrkowem, za Radziejowem. I tam, i stamtąd… (…) No my widzieliśmy, że tam nie ma żadnych warunków do życia. Trzeba było szukać… A była to komuna… I oni wtenczas… bo musiał dojeżdżać… Do tego Przybranowa było dosyć dużo (…) Dziadziuś wyjechał na zaciąg pionierski i przyjechał tu, do Jarzębca. A tu kiedyś to szanowała komuna takich ludzi, bo tu nie trzeba kłamać, tylko trzeba powiedzieć prawdę! Dali chałupę, a my już mieszkaliśmy w takiej tam chałupie lichej… Tutaj dostaliśmy… był to barak, ale był ciepły bardzo. Dali chałupę, mebli nie mieliśmy nic, dali nam wszystko wojskowe: szafę, łóżka…, później musieliśmy oddać, ale dali… Dali nam, skarbie, trzy tysiące pożyczki na krowę! Żeśmy krowę kupili. Na świnie dali nam też pożyczki. Bezzwrotna! Dziadziuś miał robotę w Jarzębcu, był traktorzystą, a później był brygadzistą i tak zatykali nim dziury, gdzie było źle. I z Jarzębca go przenieśli do Drewnowa. Tam był trochę kierownikiem. Tylko tam byli 2 lata, tak, koło Fromborka. I później już sami żeśmy na swoje…, bo nie chcieliśmy tam być i przyjechaliśmy tu, do Strubin, w 61. roku. Ale do Jarzębca dziadziuś przyjechał w 54. roku… w listopadzie (…) nie wiem, chyba nawet 4 listopada (…) A ja przyjechałam w styczniu w 55. roku. I tu byliśmy…a później jak już urodził się Marek w 58. roku, więc my później poszliśmy do tego Drewnowa, a z Drewnowa się przeprowadziliśmy do Strubin. I to było w 61. roku (..) Twoja babcia chodziła do szkoły do 1. klasy w Drewnowie. A później ze Strubin to też, bo tutaj był wielki bałagan i wszędzie nami zapychali [dziury], żeby doprowadzić do porządku, bo w oborze robiliśmy. I tak przyszliśmy tutaj. A tu, w którym roku przyszliśmy, nie wiem, 38 lat już jest.

9/ Tata Kuby:

- W 78., tak jak Bartek się urodził.

10/ Prababcia Tereska:

- Tak, tak jak Bartek, bo tu już jesteśmy 38 lat. Ale nam za komuny było baaardzo dobrze, bo tak: była robota, nie musiałam iść nikogo prosić. Dziadziuś też miał roboty full, bo nie mógł się wyrobić, bo już tak wszędzie musiał być. I był ceniony, bo go wzięli zawsze, gdzie był bałagan w PGR, w oborze, to wsadzali dziadziusia. No a ja też chodziłam i tego… I tak nas przerzucali, ale nam nie było źle. Bo proszę ciebie, mleko mieliśmy, działka była, kartofli mieliśmy dużo, krowę też mieliśmy, ale już później żeśmy sprzedali tę krowę. Tak że jak za komuny teraz nie mają tak, a teraz tak chodzą i (…) te kuroniówki czy coś tam, coś tam brali. I do gminy… prosili, żeby jedzenie… Ja nigdy nie poszłam po to, bo ja robiłam i w PGR byłam, to szanowali, bo musiał mieć każdy chałupę, znaczy się mieszkanie i źle nie było. Tutaj też nam dali, widzisz. I w tym mieszkaniu mieszkamy, które nam dał PGR. I wiesz co, ile za to mieszkanie zapłaciliśmy?

11/ Kuba:

- Ile?

12/ Prababcia Tereska:

- 1250 złotych za to mieszkanie i 12 arów ziemi - 1200 złotych zapłaciliśmy. A teraz, kto by dostał takie mieszkanie? Bo oni wzięli procenty, ile tam procent (…) ile tam dziadziuś pracował, miał tam … Ja za to komunę chwalę ją i nie dam nikomu nic mówić, bo było nam dobrze. No, nie było, że tam ja nigdzie nie jeździłam, mnie nie trzeba było paszportów, wiz jakiś tam, mnie nie trzeba było, bo ja sobie chodziłam…. Jak dziadziuś leżał chory, nie miałam pieniędzy, to poszłam i kierownika błagałam, żeby mi dał robotę i mi dał! Hektar lnu wyrwałam, nawet więcej! Do dzisiaj mam rachunek. Wyrwałam hektar lnu przez 4 dni, a on się dziwił! A dzisiaj, gdzie dostanę robotę, no, powiedzcie, gdzie dostanę?! Nigdzie bym nie dostała roboty! No nie ja, no bo już teraz, wiesz, jestem stara, ale wziąć pierwszą lepszą kobietę, gdzie dostanie robotę. Ja nie byłam wyuczona, tylko się nadawałam tylko do pola, do obory. Tak (…), ale przepraszam, bo się rozgadałam) To pytaj teraz dalej… Tak, że nas nikt nie wyganiał. My sami przyjechaliśmy, bo nie było żadnego wyjścia na wiosce!

13/ Kuba:

- Czy pamiętasz, Babciu, kiedy dokładnie wyjechaliście, jaka była wtedy pogoda, czy pożegnaliście się z kimś, kto to był?

14/ Prababcia Tereska:

- Ale jak żeśmy się przeprowadzali tutaj na PGR, tam, z tamtej rodzinnej wioski? Czy o to, czy tak z wioski do wioski?

15/

- Nie, stamtąd.

16/ Prababcia Tereska:

- Stamtąd, to owszem, pożegnaliśmy się z moją mamą, z moją mamą, a twoją to praprababcią, tak, (…), tylko z nią się pożegnałam, a tam, to tych sąsiadów, to tylko tak: do widzenia, bo to byli gospodarze, gospodarze sobie nic nie robili. To była biedota, tak jak my. O, idzie bieda! - tak mówili i gospodarze nie robili sobie nic. A dopiero później odczuli, jak już wszystko wyjechało, to musieli sobie sami radzić. Taak, pożegnałam się z matką, moją własną matką i z dwoma braćmi. A później ci bracia przyjechali do mnie, do Jarzębca. I co jeszcze?

17/ Kuba:

- (…) Czy (…) ktoś tam jeszcze mieszka z Twojej rodziny, Babciu, lub potomkowie jego?

18/ Prababcia Tereska:

- Nie, skarbuńku, tam ja już nie mam rodziny, bo mojej rodziny już kompletnie nie ma. Mam tylko brata tu w Pasłęku i drugiego w Toruniu. A tamte gospodarze, którzy tam byli, to już ich dawno nie ma, bo oni byli starsi ode mnie, a te młodsze, to ja już ich nie znam. I tak, że mojej rodziny już nie ma, już nie ma tam nikogo z rodziny. (...) z rodziny tylko mi został jeden brat w Toruniu, a drugi w Pasłęku.

19/ Kuba:

- Babciu, co zabrałaś ze sobą? Meble? Poduszki? Obrusy? Może były one tkane lub szyte jeszcze przez Twoją mamę? Może zabrałaś ze sobą jakąś ważną rzecz: łyżki, może jakąś książkę?

20/ Prababcia Tereska:

-Teraz powiem ci tak, jak wyjeżdżałam z tego, to owszem zabrałam. Nie zabrałam! Tylko mama mi dała, bo ja nie brałam tak sobie... Ja tylko zabrałam dziecko, bo miałam jak raz twoją babcię i to zabrałam. A mama mi dała 2 pierzyny, dała mi 4 poduszki, prześcieradła, do dziś je mam, o, to mam, pierzyny... Tylko, że te pierzyny już są (...) poprzeszywane, (...), były z piór kaczych... I tak mam do dzisiaj, już mam takie liche, ale trzymam... I proszę ciebie, co mama mi dała? Do jedzenia mi dała 2 worki mąki, takie duże po 50 kilo: 50 kilo mąki żytniej i 50 kilo pszennej, bo tak tam kiedyś się chodziło na młyn, to się (...). I walizkę (...), co miałam z prezentu ślubnego, talerze, (...) to poprzywoziłam tutaj. Ale to już wiesz, 60 lat, to już się potłukło... I jeszcze tylko mam jedną powłokę (...) na pierzynę (...), trzymam jeszcze nie podarta... Bo kiedyś się szanowało (...) Miałam, miałam, ale powiem ci, że trochę mi gwizdnęli, ale... nie z rodziny))) broń, Boże! Tylko obcy, obcy, no ale tylko obrazek mam. Możesz go zobaczyć, co mama moja była w Częstochowie jeszcze (...) Jak mama moja była jeszcze w Częstochowie, jak miałam 14 lat (...) kupiła obrazek i ten obrazek wisi w altance nad drzwiami (...) To przywiozłam i to mam! I tym też się szczycę. A tam też by się znalazło trochę. I co jeszcze?

21/ Kuba:

- Babciu, powiedz mi, czy szliście pieszo? Ile kilometrów? Czy jechaliście? Czym?

22/ Prababcia Tereska:

- Ano tak, jechaliśmy pociągiem, a dziadziuś jechał wagonem (...) a tak to jechaliśmy pociągiem. Przyjechaliśmy z Piotrkowa Kujawskiego pociągiem do Grodzia tu, a z Grodzia (...), nie! do Jarzębca, do Jarzębca, tak, a z Jarzębca to szliśmy... pieszo (...) Były przesiadki... w Tczewie... i w Toruniu mieliśmy przesiadkę. Żeśmy jechali pociągiem, a z Jarzębca ze stacji, tośmy szli pieszo. Dziadziuś niósł Iwonkę na ręku, a ja niosłam walizkę...

23/ Kuba:

23/ A jak długo trwała ta podróż?

24/ Prababcia Tereska:

- Jak długo trwała? Myśmy gdzieś rano wyjechali.... teraz nie powiem, bo nie mieliśmy tam wtedy nawet zegarka. To przyjechaliśmy tutaj na wieczór...

25/ Kuba:

- Babciu, czy cieszyłaś się, że ta podróż już się skończyła?

26/ Prababcia Tereska:

- Nie brałam sobie tego nawet do głowy, bo ja byłam nauczona jeżdżenia też tak. Ja miałam 13 lat, to już sama przyjechałam od nas tutaj za Olsztyn do Barczewa jeździłam. Byłam taka dziewczynka!!! A teraz, ni cholery, nie wiem, gdzie się ruszyć)))) A kiedyś to latałam!!! Ja miałam 13 lat, jak pojechałam z Piotrkowa za Myślibórz, do Pełczyc, gdzie ciotka Marysia, co teraz ostatnio umarła. Ja jeździłam, ja lubiłam jeździć. Nawet, wiesz co, 12 lat miałam, pojechałam do (...) Szklarskiej Poręby (...). Tam byłam tydzień u takiej kuzynki (...). Dla mnie podróż nie miała żadnego znaczenia (...), ja byłam nauczona i nie było mi wcale ciężko (...). Tak mówię, jak jest. Nie było żadnego utrudnienia. Tylko, że jak tu przyjechali do Jarzębca, to dziadziuś niósł Iwonkę, a ja Zbyszka w brzuszku niosłam. No to tak było...

27/ Kuba:

- Powiedz mi, czy mieliście jakieś zabawki? Co to było? Gdzie bawiły się dzieci? Jak wyglądały podwórka? Czy pamiętasz wasze ulubione zabawy?

28/ Prababcia Tereska:

- Nie mieliśmy zabawek, bo nie było za co kupić (...), to ja miałam takie szmatki (...) i igłę i sobie sama uszyłam, łebek uszyłam ze szmatek, nawet nici mama nie chciała dać, bo nitek nie było... I uszyłam sobie taką szmacianą laleczkę malutką i to miałam (...) Ja ci coś powiem, mając 5 lat, to u Niemców pasłam gęsi. Nie miałam żadnych zabawek, bo za Niemców musiałam i krowy paść, i nikt się nie litował nad takim dzieckiem. Ja miałam 5 lat i musiałam pół kilometra wypędzić gęsi, 100 sztuk gęsi i nie miała prawa żadna się udusić, bo by Niemiec w d.... dał tak, że tylko się trzymać. Później po wojnie nie byliśmy nauczeni, że masz się czym bawić, tylko trzeba było iść i się rodzicom pomagało. Mama miała kozy, to musiały być kozy nakarmione, bo mama chodziła do roboty, my musieliśmy robić. Nie mieliśmy żadnych rozrywek, żadnego niczego, ino  musieliśmy (...) kartofle zbierać nawet za kopaczką jak kopali, czy sami musieliśmy kopać i taki dzieciak nie był uszanowany jak teraz. Tylko musieliśmy zasuwać tak jak nie wiem. Wiesz co, nawet mi to dobrze wyszło. I biedę mieliśmy, ale jestem dumna, bo sobie daję radę ze wszystkim. Taki drugi dzieciak, by sobie nie dał rady. I popatrz jeszcze, przepraszam, jak... za pożyczką... do nikogo nigdy nie chodziliśmy, ani za solą, ani za cukrem, ani za octem, tak jak robią,  bo ja jestem niezwyczajna. Jak nie miałam soli, to tak zjedli ugotowane, ... nie było octu, to bez octu i aż sobie kupiłam. A dlatego jestem tak nauczona, że kupuję tyle... ja nie kupuję kilo, dwa mąki czy soli, ja kupuję dwie zgrzewki soli całe i mąki, a cukru to już się wcale nie mówi. Ale u nikogo nie byłam pożyczać. Jestem tak nauczona, że nie pójdę! Ja bym miała iść pożyczać? I co jeszcze?

29/ Kuba:

- Babciu, czy poszłaś do szkoły? Czy miałaś problemy z językiem, z nauką? A jacy byli nauczyciele? Mili? Groźni?

30/ Prababcia Tereska:

- Nauczyciele byli dobrzy, nie wszyscy, ale byli dobrzy. Bo wiesz, byliśmy biedni, to... [dzwonek telefonu do Babci...]... Była taka pani....., parę było dobrych takich, pani Zalichtowa (...) dobra była... Obcych języków nie było. A.... wzorowa nie byłam, bo się nie tak bardzo uczyłam, ale z klasy do klasy przechodziłam. O, tak było, ale nie byłam wzorowa, ja nie mogę się chwalić.... I była pani Okupska, i pani Fetter, Fetter Krystyna była bardzo dobra i taka... szanowała takich biedaków. Pani Fetter! To była przedwojenna nauczycielka. Bardzo... wspominam ją. Bardzo dobra! Pani Okupska, no też była przedwojenna. A już były nauczycielki ... no więcej... że to już była bieda, że nie tak ubrany, ale nikt mi nic nie mówił, tam się podśmiewali, ale nie miałam problemów w szkole. Nikt na mnie krzyczał, łapów nie dostałam, w kozie nie siedziałam, bo kiedyś to kozy były. Tak, że wzorową nie byłam uczennicą, ale w miarę możliwości... I nauczyciele byli SUPER! O! Tylko religii uczyli, żegnać się trzeba było, pacierze odmawiać i tyle! I co jeszcze?

31/ Kuba:

- Czy pamiętasz jak wyglądało wtedy Braniewo?

32/ Prababcia Tereska:

- Braniewo, jak przyjechałam, to powiem ci, że teraz to już nie mogę trafić. Tylko był tu stary ośrodek zdrowia , co jest tu teraz (...), a zaraz za ośrodkiem dalej to był osobny domek, tam był szpital gruźliczy. Robili tam prześwietlenia w takim baraku (...) A Braniewo było zbite... I była poczta, tu zaraz naprzeciwko ośrodka zdrowia na Kościuszki... Nie było tych bloków, bo było wszystko zniszczone..., bo tam teraz wszystko jest poustawiane. Tylko dalej tam więzienie (...) zrobiono, tylko szubienica tam stała (...) Co tam gadać... przecież ten kościół duży (...) co stoi (...) to zniszczony był (...) Pamiętam to Braniewo... No i w szpitalu przeciez leżałam też... A coś przegapiłam chyba?)))

33/ Kuba:

- Nie))) Babciu, czy  tęsknisz za swoimi rodzinnymi stronami?

34/ Prababcia Tereska:

- I to bardzo! Chociaż takiej biedy... ale bardzo! Już prosiłam wujka Zbyszka.... Mówię: - Wiesz co, dziadek jest taki chory.... ale tak bym tam chciała jechać na ten cmentarz, na to miejsce, gdzie ta nasza chałupa stała... Ty wiesz, że ja NAPRAWDĘ tęsknię tam... Tam była taka bieda, ale tam przecież było moje całe dzieciństwo... Mieszkali nad kanałem... chałupka stała... osobno.... nie taką zgrają, bo tam był spokój... i nikt nam nie przeszkadzał.... Ale tęsknię, TĘSKNIĘ!!! I tam nie ma co! Jak pojadę, to zaraz czuję się zupełnie zdrowsza! Ale nawet na cmentarz.... No i ten Piotrków jak zobaczę.... Też się zmienił! No i co dalej???))))

35/ Kuba:

- No i to tyle))) Dziękuję bardzo za wywiad)))

36/ Prababcia Tereska:

- No, co tam dziecko z tego, no widzisz)))